czwartek, 29 grudnia 2016

„Życie zawsze ma rację”

Gęste, zawiesiste chmury zasnuły niebo nad hałdą. Jej czerń stała się pełniejsza i bardziej hipnotyzująca niż zwykle. Moje kroki grzęzły w smolistej substancji, która powstaje zazwyczaj z błotnistej mieszanki o wysokiej zawartości węgla. Wreszcie dotarłem na krawędź, z której roztaczał się widok końca czasu. Na horyzoncie zwały dymu z kominów łączyły się z chmurą, tworząc most między martwą ziemią i ołowianym niebem. U moich stóp gigantyczna wyrwa w ziemi, rozległa na kilometr, liczne sterty gruzu, parujące po zetknięciu z mroźnym deszczem. Dotarłem tu w poszukiwaniu huty - niegdyś miejsca zatrudnienia pięciu tysięcy ludzi, wykonujących ciężką, acz dobrze płatną pracę2. Oczom mym ukazało się zapadlisko, jakby wygryziono coś nie tylko z miejsca, ale i z pamięci. 

Wtedy mój wzrok zaczął kierować się ku zieleni, nieśmiało wyrastającej na tym nieprzyjaznym gruncie. Niska roślinność, ci pionierzy życia, mało spektakularnie, lecz pewnie, krok po kroku, zajmowała miejsce, które przez ludzi spisane zostało na straty.

Stojąc tam, czułem się bardzo niejednoznacznie. Z jednej strony smutek, przemijanie, tęsknota za dawnym, lepszym. Z drugiej wszechogarniająca cisza, spokój, czas na zastanowienie, refleksję. I wszędzie natura, powracająca nieustannie, przypominająca nam, że nie ma końca, który nie byłby jednocześnie początkiem. To samo uczucie towarzyszyło mi wszędzie, gdzie zaprowadziły mnie moje badania. Na ulicach wschodnioniemieckich opustoszałych miast, we włoskich zapomnianych miasteczkach ukrytych wysoko w górach i wreszcie tu, w Bytomiu - mieście znanym z tego, że właśnie przestaje istnieć. 


-----------------------------



1 Tytuł to sformułowanie użyte przez Le Courbusiera w książce Kiedy katedry były białe, Warszawa 2012

2 Robert Brudzyński: Krótka historia procesu upadłości Huty Bobrek w Bytomiu. W: Charakterystyka wybranych sektorów infrastrukturalnych i wrażliwych w gospodarce polskiej oraz możliwości ich prywatyzacji. CASE, 1999, s. 85

1 komentarz: