Wyludnianie się miast staje się zjawiskiem coraz powszechniejszym, lecz historia procesu sięga starożytności. Wiele istniejących po dziś dzień ośrodków miejskich ma w swych dziejach choć jeden etap wyludniania, co dowodzi, że proces ten nie musi być nieodwracalny i nie jest tożsamy ze śmiercią miasta. W tym podrozdziale prezentuję krótką historię występowania problemu. Część przykładów historycznych znajduje się jednak w następnych rozdziałach jako ilustracja konkretnych aspektów zjawiska.
Starożytność
Po pierwszych osiedlach ludzkich nie zachowało się nic, ledwie pozostałości fundamentów, narzędzia i miejsca pochówku ich założycieli. Na palcach jednej ręki można policzyć miejsca, w których formy osadnicze bez przerwy funkcjonują od czasów przedmiejskich. Jednym z nich jest iracka Arbela (Erbila) zlokalizowana na wzgórzu, zamieszkanym bez przerwy od ponad 5000 lat. Jednak większość osad epoki przedmiejskiej pochłonął piasek; co za tym idzie, informacje o nich możemy czerpać z wykopalisk archeologicznych, nie zaś z żywej tkanki miejskiej. Dowodzi to faktu, że miejsca te zostały opuszczone przez swoich mieszkańców, gdyż albo przestały być potrzebne, albo też nie nadawały się do dalszego zamieszkiwania.
Największa grupa przypadków odnotowanych w starożytności to spadek ludności w wyniku wojen lub kataklizmów. Jednym z nich był palec boży, niszczący Sodomę i Gomorę w biblijnej przypowieści, i choć to ledwie legenda, obraz zmiecenia miasta z powierzchni ziemi jest tam bardzo sugestywny. Pozostałe wydarzenia to głownie najazdy połączone z plądrowaniem, których ofiarą padły choćby Jerycho, Troja, Kartagina, Nimrud czy Niniwa. Rzadziej zdarzało się, że miasto po prostu straciło na znaczeniu, jak Babilon, Knossos, Ur, Pergamon czy Memfis, które straciło dominację na rzecz Aleksandrii.
Być może zjawiska łagodniejsze, bardziej rozciągnięte w czasie, a jednocześnie nie kończące się całkowitym zniknięciem populacji, występowały tak samo często, jednak nie zostały one wystarczająco udokumentowane; w każdym razie nie zachowały się żadne cykliczne spisy ludności, pozwalające na stwierdzenie zjawiska wyludniania. Właściwie pozostaje nam opierać się na przekazach sygnalizujących wyludnianie niż je opisujących. Na przykład opis sporu w greckim Megalopolis, opisanego przez historyka Polybiosa, jasno wskazuje na obecność problemu. Mieszkańcy pokłócili się o to, czy zawęzić mury obronne, czy też utrzymać dotychczasowy ich obręb (ponad 8 km). Argumentowano, że jest ich zbyt mało, żeby utrzymać wartę i skuteczną linię obrony na całej ich długości. Wygrała ambicja młodego miasta, co poskutkowało zburzeniem go podczas najazdu Spartan.
Czas późnego antyku jest bardziej obfity w pomocne źródła, jednak , z wyjątkiem rzymskiej prowincji Egiptu, wciąż brakuje tych podstawowych - statystyk dotyczących umieralności i migracji. Jest jednak dużo relacji urzędników rzymskich, wysyłanych do odległych miejsc imperium. Jeden z nich, Rutilius Namatianus (żyjący pod koniec V wieku n.e.), relacjonuje swoją wyprawę do kolonii Cosa, położonej na północy. Natrafił tam na „prastare”, pozbawione ochrony mury miejskie, otaczające opustoszałe miasto. Jak dowiodły wykopaliska, Kolonia przeżywała regres już od końca czasów republikańskich, a więc na długo przed najazdami barbarzyńców i kryzysem całego państwa. Dla podupadających społeczności nie tworzono w czasach rzymskich żadnych indywidualnych strategii rewitalizacyjnych. Dowodzą tego nakazy cesarskie z połowy V wieku, które ograniczają się do zalecania konserwacji lub odbudowy ważniejszych gmachów publicznych.
Prawdziwa zawierucha nadeszła wraz z najazdem Longobardów i w następującym po nim okresie destabilizacji politycznej i ekonomicznej regionu. Co ciekawe, najwięcej miast przestało wtedy istnieć w Italii a nie np. w prowincjonalnej Galii - gdzie większość z nich przerodziła się w do dziś funkcjonujące ośrodki. Wojny, epidemie oraz równolegle przebiegające zmiany klimatyczne doprowadziły do strat demograficznych Italii wynoszących nawet 40%.
![]() |
| Ruiny rzymskiej osady na wyspie Brjuni. Niektóre zabudowania używano do VI wieku n.e., lecz podnoszący się poziom zatoki uniemożliwił dalsze funkcjonowanie portu i miasto opustoszało. |

GO GO GO GOMÓŁKA!
OdpowiedzUsuńświetna lektura na bezsenność
OdpowiedzUsuńCzekamy na część drugą z niecierpliwością , Drogi Panie Mikołąju
OdpowiedzUsuń